10 lipca 2026 r. To nie przez przypadek św. Rafka u nas się w znaku relikwii i ziemi tu znalazła i jest w naszym panteonie zwycięzców nieba. Świecą nam. Jakby zachęcali – i ty też tam trafisz, tylko trochę chciej. Ona, św. Rafka chciała. Nawet bardzo, bardzo…!!! być w niebie - dlatego prosiła i pytała Jezusa: „Dlaczego nie pozwalasz mi uczestniczyć w Twojej Męce? Czy Ty mnie, Jezu, nie kochasz?”. Jezus odpowiedział na jej prośbę jeszcze tego samego dnia i potem. Miała wszystkie cierpienia o jakich sobie wyobrazić nie można. Duchowe - ataki szatana i fizyczne – 6 rana na barku od dźwigania krzyża w każdy piątek – nikt ze świętych nie miał!!!, ślepota, bezwład. A potem usłyszałem że leczy ziemią ze swojego grobu. Zakochałem się w tej świętej i prosiłem siostrę przełożoną – daj mi choć kawałek Jej zakonnej szaty do mojej parafii, aby moi wierni się do Niej modlili. Księże tu trzeba pisma biskupa, pozwolenia i decyzji. Ja się tylko modliłem przed Świętą i błagałem … . Poszła gdzieś tam i wróciła z tym co mamy w relikwiarzu – takim marnym kawałkiem Jej szaty. Całowałem ten święty skrawek jak człowiek OBDAROWANY NIESPODZIEWANIE. Jest z nami św. Rafka. PROŚ Ją o co tylko chcesz – i to Ci się stanie. Tylko wierz. Tylko czy masz wiarę? Do zobaczenia na Mszy świętej o godz. 18.00.
CUDA ZA WSTAWIECTEM ŚW. RAFKI
Maria, 22-letnia mieszkanka Warszawy, jeszcze trzy lata temu planowała swój pogrzeb. Diagnoza, którą usłyszała w szpitalu, zwaliłaby z nóg nawet najtwardszego mężczyznę, a co dopiero tę szczupłą, drobną, zmęczoną trudami życia młodą kobietę. Nigdy nie miała lekko. Jej ojciec opuścił rodzinę, gdy Maria była nastolatką. Mama, próbując związać przysłowiowy "koniec z końcem", nie poświęcała jej uwagi. A później jeszcze to - zaatakował ją agresywny nowotwór. Stadium było zaawansowane, a przerzuty obejmowały już różne obszary ciała. "Czułam się, jakbym stała przed ścianą. Chemia nie działała, a ból był nie do zniesienia. Przyjaciółka przywiozła mi z Libanu mały woreczek ziemi z grobu św. Rafki i relikwię - kawałek materiału. Gdy wzięłam ten woreczek, pomyślałam: "to przecież nic, takie małe nic, ale i tak nie mam nic do stracenia..." - wspomina Maria ze łzami w oczach. Zaczęła się modlić przez wstawiennictwo świętej, której wtedy jeszcze nie znała. Stale miała przy sobie podarowany woreczek z ziemią i odmawiała nowennę. Podczas kontrolnego rezonansu magnetycznego w Centrum Onkologii doszło do poruszenia. "Lekarz wszedł do gabinetu blady. Pytał, co brałam u kogo się leczyłam za granicą. Guzy, które wcześniej były rozsiane po ciele, po prostu się wchłonęły. Dla medycyny to błąd statystyczny. Dla mnie to św. Rafka" - mówi kobieta. Dla Marii zdarzyły się dwa cuda: pierwszy - uzdrowienie ze śmiertelnej choroby, drugi - pojednanie z tatą i mamą. Po odzyskaniu zdrowia odnalazła ojca, któremu przebaczyła opuszczenie rodziny. Mamie wybaczyła emocjonalną pustkę, którą wypełnione było dzieciństwo dziewczyny. Dziś Maria jest wolna od raka i pogodzona z rodziną.
Pomoc dziecku Przypadek młodej mamy z Krakowa, której synek cierpiał na autyzm. Chłopiec nie mówił, nie patrzył w oczy, nie reagował na imię. Matka jeździła do różnych ośrodków leczniczych, ale bez skutku. Jako osoba głęboko wierząca chodziła na spotkania modlitewne. Na jednym z nich usłyszała o św. Rafce. Zaczęła wzywać tę świętą z intencją pomocy dziecku. "Pewnego dnia obudziłam się i usłyszałam: "Mamo, mamo". Myślałam, że śnię. Ale on stał przy łóżku, patrzył mi prosto w oczy. Od tamtej pory mówi. Nie wszystko, ale mówi. I śmieje się. Jakby ktoś zapalił w nim światło" - wyznaje kobieta.